Akceptacja zachowan naszych, a akceptacja zachowan innych – co je laczy?

Przeczytalam kiedys o tym, ze czlowiek, ktory cos przezywa, ma tendencje do podejrzewania, ze ktos inny przezywa to samo. I pomyslalam sobie, ze czesto czlowiek moze byc niemily w stosunku do ludzi, ktorzy maja w sobie cos, co sie temu czlowiekowi nie podoba w samym sobie. I moze byc on zarowno swiadomy tego, lub nie. Chodzi o to, ze czlowiek mysli, ze jesli ktos zrobil cos, czego ten nie akceptuje u siebie, to mial takie same mysli i zamiary o tym, jak on sam. A skoro nie akceptuje tego w sobie, to zaistnieje projekcja psychiczna, czyli nieswiadome przenoszenie na kogos czegos wlasnego, np mysli, i wtedy postapi wobec tego kogos tak, jak postepuje wobec siebie, gdy on sam ma takie mysli. I mysle sobie, ze przyczyna moze byc nieakceptacja siebie. Gdy nie akceptujemy siebie, to tez nie zaakceptujemy w wiekszym stopniu innych. Co prawda nie mozna akceptowac w sobie i innych wszystkiego, ale jednak warto byc dla siebie i wiekszosci innych ludzi bardziej wyrozumialym i tolerancyjnym.

O tym, co było, co jest, co będzie (artykul filozoficzny)

Metafizycy różnią się w swoich poglądach na to, czy przeszłość i przyszłość istnieją realnie. Przykładowo, jeżeli kiedyś oblałeś się gorącą kawą, to będziesz bardzo uważny, gdy ktoś poda ci kubek kawy na podstawce i powie: „Oto twoja kawa”. Zauważ, że twoje obecne doświadczenie tego kubka jest znacznie bardziej wyraźne aniżeli twoja pamięć o kubku, który podano ci w zeszłym tygodniu.

Trzy teorie
Z kolei jeżeli myślisz o kubku kawy, który zamierzasz wypić w przyszłym tygodniu, to ten przyszły kubek jest jeszcze mniej wyraźny. To jest główny powód, dla którego metafizycy, którzy nazywani są prezentystami, twierdzą, że teraźniejszość jest realna, podczas gdy przeszłość i przyszłość nie.

Wielu innych filozofów nie zgadza się z tym, że jeżeli cokolwiek jest fizycznie realne, to istnieje teraz. Obrońcy teorii „rosnącej przeszłości” twierdzą, że chociaż doświadczenie przeszłego kubka kawy jest mniej wyraźne, to jednak kubek ten jest całkowicie realny. Po prostu nie jest on teraz obecny (aktualny). Przeszłość „rośnie” – jak twierdzą – poprzez gromadzenie większej ilości obiektów i zdarzeń. Przeszłe kubki kawy są realne, ponieważ kiedyś były aktualne; przyszłe kubki nie są realne, ponieważ nigdy nie były aktualne.

Istnieje także trzecia teoria metafizyczna i stoi ona w opozycji zarówno do prezentyzmu, jak i teorii „rosnącej przeszłości”. Zakłada ona, że wszystkie przyszłe kubki są tak samo realne jak te przeszłe i aktualne.

Argumenty
Rozważmy pewne argumenty za i przeciw powyższym trzem teoriom metafizycznym. Niektóre z nich będą silne, inne będą słabe. Być może Czytelnik będzie w stanie uchwycić różnicę. Dyskusja dotyczy czasu fizycznego – czasu mierzonego za pomocą zegarów. Nie jest to dyskusja o czasie w sensie psychologicznym, czyli o świadomości czasu fizycznego.

Otóż, jeżeli eternalista powiedziałby, że wyobraża sobie przyszłość po śmierci, to byłby to słaby argument za eternalizmem. Przeciwnicy prezentyzmu twierdzą, że nie może on wyjaśnić pojęcia przyczynowości, ponieważ kwietniowe deszcze są przyczyną majowego rozkwitu. Czy może istnieć więc przyczynowość z przyczyną i skutkiem, które nie są realne? Rozważ Gwiazdę Północną (Polarną), która jest oddalona od nas o 323 lata świetlne. Kiedy oglądasz ją przez teleskop, widzisz ją taką, jaka była 323 lata temu, a przecież nie widzisz czegoś, co nie jest realne, prawda? Jeżeli chodzi o eternalizm i jego akceptację realności przyszłości, to filozof William James sformułował słynne twierdzenie, że przyszłość jest tak nierealna, że nawet Bóg nie może jej przewidzieć. Eternalista jednakże odpowiada, że niemożliwość bycia przewidzianym nie jest oznaką braku realności.

Koronny argument eternalistów to teza, że rozróżnienie na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość nie znajduje odzwierciedlenia w prawach fizyki i dlatego może być ono jedynie subiektywne, zależne od tego, czyj punkt widzenia zakładamy. Narodziny Lecha Wałęsy są przeszłością dla nas, ale nie dla Mieszka I. Kubek kawy, który ci podano, nie jest mniej realny od kubka kawy na Antarktydzie. Odległość w przestrzeni nie jest oznaką braku realności. W podobny sposób, eternalista powie, że kubek kawy odległy w czasie nie jest mniej realny od tego, który masz teraz. Odległość w czasie nie jest oznaką braku realności. Pojęcia bycia tutaj, bycia tam, bycia aktualnym, przeszłym oraz przyszłym są wszystkie subiektywne, ponieważ zależą od odniesienia się do sytuacji podmiotu, który je używa. Pojęcia te nie oznaczają żadnej różnicy, która jest obiektywnie realna.

Prezentyzm to stanowisko metafizyczne, które jest najbliższe zdrowemu rozsądkowi. Stanowisko to przyjęło większość filozofów przed XX wiekiem. Jednakże obecnie to właśnie eternalizm jest najbardziej popularnym stanowiskiem spośród tutaj prezentowanych. Dlaczego? Zwrot w kierunku eternalizmu rozpoczął się od następującej wpływowej obserwacji, którą poczynił w 1908 roku matematyk Hermann Minkowski, kiedy wyjaśniał szczególną teorię względności stworzoną przez Einsteina trzy lata wcześniej:

Poglądy na temat przestrzeni i czasu, które chciałbym wyłożyć przed wami, wywodzą się z fizyki eksperymentalnej i w tym leży ich siła. Są one radykalne. Od tej pory przestrzeń sama w sobie oraz czas sam w sobie przechodzą w niepamięć, a jedynie pewien rodzaj ich połączenia zachowuje niezależną realność.

Cztery wymiary

To połączenie nazywane jest czasoprzestrzenią i Minkowski myślał o nim jako o ciągłym czterowymiarowym bloku przeszłych, teraźniejszych i przyszłych zdarzeń, w którym czas jest czwartym wymiarem czasoprzestrzeni. Ten blok jest realny, powiedziałby Minkowski, nawet jeśli nikt nie wie, które możliwe zdarzenia znajdują się w jego przyszłym regionie. Zawiera on twoją śmierć w jakimś przyszłym momencie. Twoja przyszła śmierć jest częścią większego kawałka tego bloku zwanego historią życia na Ziemi. Ta historia zawiera część, którą stanowi zdobycie Rzymu przez Cezara itd. Jeżeli czas ma nieskończoną przyszłość lub nieskończoną przeszłość albo jeżeli przestrzeń jest nieskończenie rozległa, to ten blok jest nieskończenie wielki wzdłuż tych dwóch wymiarów. Zauważmy, że akcent jest położony na zdarzenia, a nie na obiekty. Eternaliści uważają, że teoria blokowego wszechświata oraz czterowymiarowość poprawnie przedstawiają rzeczywistość, a ontologicznymi cegiełkami rzeczywistości są zdarzenia, a nie obiekty. Zdarzenia są czterowymiarowe. Interesującą konsekwencją tego jest to, że ty jako dziecko, jako nastolatek, jako dorosły oraz (miejmy nadzieję) jako starszy człowiek, to nie okresy tej samej trójwymiarowej osoby, ale raczej różne części tej samej czterowymiarowej osoby – ciebie realnego. W codziennej dyskusji jest zwykle łatwiej myśleć o osobach i kubkach jako trójwymiarowych, jednakże rzeczywiście są one czymś innym. Są to czasowo rozciągnięte zdarzenia.

Dlaczego eternalizm
Tym, co skłania filozofów i naukowców do przyjęcia eternalizmu, jest przekonanie, że wynika on z najlepszego rozumienia fizyki. Powiedzieliby oni, że jeżeli ufamy fizyce, to powinniśmy ufać jej metafizycznym implikacjom. Rzeczywistość nie jest tym, czym się nam wydaje. Taki pogląd przyjmuje Einstein, gdy twierdzi:

Wydaje się zatem bardziej naturalnym myśleć o fizycznej rzeczywistości jako o czterowymiarowym bycie zamiast, jak dotychczas, jako o ewolucji trójwymiarowego bytu.

W swojej krytyce zarówno prezentyzmu, jak i teorii rosnącej przeszłości eternalista pyta: „Czyją teraźniejszością jest realna teraźniejszość?”. Jeżeli twoja i moja teraźniejszość są różne, to czy mogłaby jedna z nich być realna, a druga nie? Z pewnością nie. Eternalista podkreśla, że teoria względności implikuje, że to, który zbiór zdarzeń jest aktualny, jest zrelatywizowane do układu odniesienia obserwatora. Pomyślmy o układzie odniesienia jako o układzie współrzędnych. W układzie odniesienia określonym w stosunku do ciebie możesz poprawnie obliczyć, że erupcja na Jowiszu miała miejsce w południe. Jeżeli papież rezydowałby wciąż w Watykanie, to erupcja miałaby miejsce także w jego południe. Jednakże w układzie odniesienia określonym w stosunku do mojego statku kosmicznego w stronę Jowisza dokładne obliczenia mogą wskazać, że erupcja miała miejsce pięć minut po mojej godzinie południowej, nawet jeśli poprawnie obliczyłem, że miała ona miejsce w twoje południe.

Te ostatnie uwagi są radykalnie przeciwne zdrowemu rozsądkowi. „Tym gorzej dla zdrowego rozsądku” – powiedziałby Einstein; zdrowy rozsądek jest zbyt często rezultatem ograniczonego doświadczenia. Jeżeli prezentysta upiera się przy twierdzeniu, że zdarzenie jest realne, tylko jeżeli istnieje w teraźniejszości, to erupcja na Jowiszu nie może być realna dla obojga z nas. Czy to nie pokazuje, że istnieje problem z prezentyzmem i teorią rosnącej przeszłości?

Dlaczego nie eternalizm
To były główne argumenty za eternalizmem. Prezentyści oraz obrońcy teorii rosnącej przeszłości wysłuchali ich i wcale nie kulą się ze strachu ani nie wdają się w metafizyczną niejasność. Odpowiadają, że eternaliści wyolbrzymiają znaczenie nauki, przypisując jej stanowisko metafizyczne, które wcale z niej nie wynika.

Jeden z kontrargumentów wobec eternalizmu pochodzi od Hendrika A. Lorentza, który twierdził, że ponieważ z teorii względności wynika jedynie, że każdy układ odniesienia jest do przyjęcia i nikt nie ma lepszej teraźniejszości, to teoria ta może być błędna. Ciągle bowiem może istnieć uprzywilejowany układ odniesienia. Teorie naukowe mają swoje ograniczenia. Filozof Arthur N. Prior dodał, że teoria Einsteina pokazuje, iż nie możemy wiedzieć, czy jakieś odległe zdarzenie jest równoczesne z jednym z naszych teraźniejszych zdarzeń, nawet jeśli w rzeczywistości nim jest.

Innym kontrargumentem wobec eternalizmu jest to, że jeżeli rzeczywistość byłaby trafnie reprezentowana przez blok Minkowskiego, to przyszłość byłaby już ustalona, niezależnie od nas. Jeżeli tak, to nie jesteśmy wolni w działaniach innych niż te, które zostały już przewidziane w bloku. Eternalizm ze swoją ideą bloku implikuje, że nie istnieje wolna wola, ale ponieważ wolna wola istnieje, eternalizm jest błędnym stanowiskiem. Jak już pewnie zgadliście, eternaliści są przekonani, że powyższy argument jest niepoprawny.

Pewien obrońca eternalizmu stwierdził kiedyś, że naszym zamiarem jest utrzymanie środowiska dla przyszłych pokoleń, stąd też muszą istnieć przyszłe generacje, które zamierzamy zachować. Przeciwnik eternalizmu odpowiada żartem: „Jeżeli zamierzamy znaleźć Świętego Mikołaja, to czy istnieje Święty Mikołaj, którego zamierzamy znaleźć?”.

Wielu zwolenników teorii rosnącej przeszłości przyjmuje ideę rosnącego bloku, ale wskazuje, że przyszła część bloku nie jest realna. Przyszłość jest jedynie użytecznym narzędziem dla uprawiania fizyki. Podobnie koncepcja masy punktu jest użyteczna, ale nie może być rozumiana dosłownie. Zgodnie z teorią rosnącej przeszłości właściwym sposobem rozumienia bloku jest uznanie, że teraźniejszość jest wycinkiem bloku, który rozdziela przeszłość od nicości przyszłości. Niektórzy eternaliści odpowiadają na to w następujący sposób: Czyż nie obawiamy się nadchodzącej zagłady? Jednak wedle prezentyzmu i teorii rosnącej przeszłości obawa ta jest irracjonalna, ponieważ wiemy, że zagłada nie jest realna.

Co na to eternalista?
Oddajmy końcowy głos eternaliście. Jego przeciwnicy narzekają, że blok Minkowskiego jest zbyt statyczny. On po prostu tylko tam „siedzi”. A przecież zmiana jest czymś realnym. Jest istotą czasu. Zatem idea bloku nie jest kompletna i dlatego też nie powinna być przewodnikiem po ważnych metafizycznych zagadnieniach. W odpowiedzi eternalista mówi tak: „Co? Czy chcesz, aby blok drgał?”.

http://filozofuj.eu/brad-dowden-o-tym-co-bylo-co-jest-co-bedzie

Sukces :)

Dzisiaj bylam z mama i psinka na spacerku 🙂 Nie wychodzilam od tygodnia, wiec to moj spory sukces. Najpierw poszlysmy do kiosku, bo mama musiala kupic papierosy. Troche sie stresowalam, ze bedzie kolejka, ale na szczescie tylko byl jakis starszy pan z zona, i szybko cos kupili, i moglysmy z mama juz kupowac 🙂 Tzn mama kupowala, ja stalam z tylu za mama. Potem poszlysmy se na lawke, posiedzialysmy troche i pogadalysmy 🙂 Bumka oczywiscie musiala obszczekac jakiegos chlopca na hulajnodze 😀 Potem poszlysmy naokolo bloku, i wrocilysmy 🙂 A w nagrode dostalam RGD szare ^^ Ciesze sie, ze sie odwazylam wyjsc, bo nieco zaniedbalam wyjscia na spacery. Ale od dzis bede wychodzila co drugi dzien 🙂

Siemię lniane – właściwości odżywcze

Siemię lniane jest prawdziwą kopalnią składników odżywczych dla naszego organizmu. Już sam skład witamin jest imponujący, a dochodzą do tego również mikro i makroelementy.  Zawiera witaminy z gruby B: B1, B2, B3, B6, B12, a także witaminę A, C, D, E, K i kwas foliowy. Makroelementy, takie jak: fosfor, wapń, magnez, potas, sód i mikroelementy: żelazo, miedź, cynk, mangan oraz selen. Ponadto siemię zawiera również białko, aminokwasy i błonnik.

Włosy, paznokcie i skóra – poprawia ich wygląd dzięki składnikom odżywczym: witaminy B1 i B3, kwas foliowy, żelazo, magnez i cynk.

Układ trawienny – siemię lniane wspomaga pracę żołądka i procesów trawiennych, pozwala wyregulować perystaltykę jelit i działa ochronnie na układ pokarmowy. Zaparzone, zmiksowane nasiona mają kleistą konsystencję, która po zjedzeniu długo pozostaje w takim stanie w naszym organizmie. „Kleik” osłania żołądek, a także oczyszcza jelita zbierając z nich złogi i utrudnia wchłanianie toksyn.

Układ krwionośny – normuje poziom lipidów, a także zmniejsza poziom cukru we krwi i obniża poziom cholesterolu LDL.

Odchudzanie – zawartość błonnika i mikroelementów usprawnia pracę układu pokarmowego, a tym samym stwarza doskonałe warunki do odchudzania. UWAGA: Muszą temu towarzyszyć zbilansowana, zdrowa dieta i aktywność fizyczna.

Hormony – reguluje gospodarkę hormonalną, dzięki zawartym w nim fitoskładnikom, dodatkowo dzięki przeciwutleniaczom zażywany przez panów będzie zapobiegał rakowi prostaty, a paniom złagodzi objawy menopauzy (reguluje poziom estrogenów), może również poprawić płodność.

Uwaga, zalecana dzienna dawka to jedna łyżka. Spożycie trzech łyżeczek i więcej może skutkować biegunką. Warto również co jakiś czas robić sobie przerwy, żeby nie przyzwyczaić organizmu do zwiększonych dawek błonnika zawartego w siemieniu.

https://www.medme.pl/artykuly/siemie-lniane-wlasciwosci-wskazania-przygotowanie,67182.html

Kiedys bylam szczesliwsza dzieki temu…

Jeszcze z jakies 2 lata temu nie mialam az takich problemow z samopoczuciem psychicznym i nastrojem, jak mam teraz od dluzszego czasu. Podejrzewam, ze to zasluga tego, ze bardziej poswiecalam czas i uwage dla samej siebie. Jest takie madre przyslowie: ,,Masz innych, nie masz siebie. Masz siebie, nie masz innych”. I ja chyba mam za malo siebie. Kiedys moze wiecej spedzalam czasu ze soba, niz z innymi, ale bylam o wiele szczesliwsza. Nie wiem, czy to bedzie recepta na moj lepszy nastroj i samopoczucie, ale warto sprobowac. Bede musiala chyba troche ograniczyc fora, chyba, ze bede miala potrzebe popisania z kims. Nie wiem, czy od razu sie na to przestawie, czy nie, ale postaram sie sprobowac. W koncu hobby tez jest wazne, nie tylko potrzeba rozmow z kims. Chyba po prostu zbyt bardzo sie skupilam na ludziach. Bede musiala w jakims stopniu to ograniczyc.

O poczuciu krzywdy osobistej (fragment artykulu psychologicznego)

Osoby zajmujące się pomocą psychologiczną mają do czynienia z różnego rodzaju cierpieniami, będącymi konsekwencją krzywdzenia ludzi. Jeśli w procesie pomagania przyglądamy się dzieciństwu osób potrzebujących pomocy, to okazuje się, że często występowały w tym okresie różne formy doświadczeń traumatycznych, raniących. To jest klasyczny nurt pomocy psychologicznej. Natomiast drugi, niesłychanie ważny, nurt dotyczy pomocy ludziom, którzy są krzywdzeni teraz, w chwili obecnej. Dopiero od paru lat zajęliśmy się tym właśnie nurtem pomagania. W trakcie gromadzenia doświadczeń, wynikających z pomagania ludziom będącym ofiarami przemocy w rodzinie dokonaliśmy kilku ważnych odkryć.

Po pierwsze, sporo ludzi krzywdzonych teraz, było krzywdzonych także w przeszłości. Krzywdy doznane w dzieciństwie od osób najbliższych wywierają wpływ na to, w jaki sposób osoby zranione radzą sobie z aktualną sytuacją krzywdzenia.

Po drugie, czym innym jest pomaganie osobie, która była skrzywdzona przed laty i ma w związku z tym po wielu latach jakieś kłopoty, a czymś zupełnie innym jest pomaganie osobie, która doznała krzywdy wczoraj, doznaje jej dziś, prawdopodobnie dozna krzywdy także i jutro.

Po trzecie, ludzie zajmujący się pomocą psychologiczną i psychoterapią mieli często – i mają nadal – pewną skłonność do koncentrowania się na przeszłości osoby krzywdzonej obecnie. A to może utrudniać skuteczne pomaganie w zmienianiu aktualnej sytuacji. Odkryliśmy podstawową prawdę, że jeżeli spotykamy się z człowiekiem, który dzisiaj jest ofiarą przemocy, to trzeba się zająć przede wszystkim sytuacją bieżącą, nie przeszłością. Trzeba pomóc osobie krzywdzonej bronić się, unikać, wycofywać albo bezpośrednio powstrzymać przemoc i dopiero, kiedy ustanie krzywdzenie, można zająć się śladami krzywd z przeszłości. Część profesjonalistów: psychologów i psychoterapeutów dokonuje na bieżąco tego odkrycia, często ucząc się na skórze swoich podopiecznych; najpierw sprawdzają, czy nie uda się czegoś zrobić tradycyjnie i zaczynają z bitymi żonami rozmawiać o ich doświadczeniach z dzieciństwa. Dopiero później okazuje się, że takie postępowanie nie wzmacnia, przeciwnie, osłabia ofiary przemocy, a one powinny przede wszystkim otrzymać wzmocnienie, żeby się skutecznie bronić.

Utrwalone ślady krzywd z przeszłości mogą mieć bardzo niekorzystny wpływ na bieg ludzkiego życia. Czasem mija dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści lat od tych czasów, kiedy człowiek doznawał ranienia, a mimo to ślady przeszłości zniekształcają bieżące życie. Mogą utrudniać życie ludzi, którym aktualnie dzieje się nie najgorzej, nie mają w zasadzie większych problemów poza tym, że zła przeszłość od czasu do czasu ich dopada. Jeśli jednak życie ludzi z utrwalonymi śladami przeszłości jest pełne kłopotów, ciągłego stresu albo też są uwikłani w sytuację przemocy w rodzinie, bagaż przeszłości jest jeszcze większym obciążeniem. Wpływ śladów krzywdzenia może być ważny i dla zrozumienia sytuacji bieżącej, i dla uwolnienia się z tej sytuacji.

Doświadczenie a poczucie krzywdy osobistej

Trzeba odróżnić, a są to ważne różnice psychologiczne – takie zjawisko jak doświadczenie krzywdy osobistej od poczucia krzywdy. Można mieć bardzo mocne doświadczenia krzywdy osobistej bez poczucia krzywdy. Czasem może być odwrotnie: można mieć poczucie krzywdy, mimo że człowiek tak naprawdę nie przeżył głębokiego doświadczenia krzywdy osobistej albo nie było ono naprawdę intensywne.

Doświadczenie krzywdy to fakt psychologiczny, a poczucie krzywdy to subiektywny stan świadomości na ten temat. Czasami ludzie, którzy mieli bardzo mocne i głębokie, rujnujące psychikę doświadczenia krzywdy osobistej, całymi latami żyją bez poczucia krzywdy, broniąc się bardzo skutecznie przed uświadomieniem sobie tego. Dopiero w jakimś ważnym momencie udaje im się dotrzeć do śladu krzywdy. Na przykład po trzydziestu latach w ich oczach pojawią się łzy, wzruszenie, rozżalenie i do doświadczenia osobistej krzywdy dołączy także subiektywna świadomość tego w postaci poczucia krzywdy. Z drugiej strony można spotkać ludzi, pokazujących całemu światu swoje poczucie krzywdy, mimo że tak naprawdę specjalnie mocno ani głęboko nie zostali zranieni, a swoim poczuciem krzywdy trochę manipulują.

A więc doświadczenie krzywdy to aktualne zjawiska, procesy zachodzące w ludzkich uczuciach, wyobrażeniach, myślach, w ciele człowieka, w wyniku przeżywania sytuacji krzywdzącej. Zapis tego doświadczenia utrwala się i utrzymuje w psychice czasem przez długie lata. Zdarza się, że dwie różne osoby miały bardzo podobne doświadczenia krzywdy osobistej, a jej ślady bardzo się różnią. Może być tak, że człowiek doświadczył krzywdy osobistej w określonych sytuacjach od określonej osoby. Ale minął czas i od tej samej osoby uzyskał inne doświadczenia: przeproszenie, wyrazy skruchy, sympatii itp. Oczywiście, ślad poprzedniego doświadczenia pozostanie, ale na niego nałożą się ślady innych doświadczeń, związanych z tą samą osobą, co może z czasem zminimalizować nawet bardzo raniące doświadczenie. W przypadku drugiego człowieka nie tylko, że nie było pozytywnych doświadczeń, ale powtórzyły się krzywdzące doświadczenia, a na dodatek owa osoba czuła się niezrozumiana, osamotniona. Oczywiste jest, że podobny rodzaj doświadczeń mógł zapisać się w diametralnie różny sposób.

Wewnętrzna struktura doświadczenia krzywdy osobistej

Żeby zrozumieć doświadczenie krzywdy osobistej, trzeba spojrzeć na człowieka z trzech różnych perspektyw, co pozwoli pojąć złożoność tego doświadczenia, a także złożoność jego śladów czy zapisów.

Jedna perspektywa pokazuje życie emocjonalne człowieka. Z tego punktu widzenia doświadczenie krzywdy osobistej to przede wszystkim cierpienie, ból, psychiczny czy fizyczny.

Druga perspektywa pokazuje, że człowiek jest istotą, która chce wpływać na swoje życie, dysponować swoją energią w celu kontrolowania swojej sytuacji. Jeśli z tej perspektywy popatrzymy na doświadczenie krzywdy osobistej, to zobaczymy, że oprócz cierpienia pojawia się bezsilność, a więc utrata zdolności do wywierania wpływu, a w konsekwencji utrata energii. Najczęściej bezsilność jest związana z tą osobą, która zadała nam ból. Innymi słowy: cierpię i mam poczucie bezsilności w stosunku do źródła mojego cierpienia.

Dla człowieka istotne jest nie tylko życie emocjonalne, nie tylko potrzeba dysponowania własną energią, ale także posiadanie jakiegoś porządku osobistego, układu odniesienia, w którym umieszcza swoje życie, swój świat, swoje kontakty ze światem; jest to niezbędne człowiekowi oparcie.

Trzeci i szczególnie ważny element doświadczenia krzywdy osobistej występuje wtedy, kiedy do cierpienia i bezsilności dołączy się zburzenie porządku osobistego. Jeśli doświadczenie krzywdy osobistej jest wynikiem przemocy stosowanej przez osoby najbliższe, można powiedzieć: cierpię, czuję się bezsilny. Oczekiwałem od mojego ojca, matki, żony czegoś dobrego: miłości, bezpieczeństwa, zamiast tego z ich rąk spotkało mnie zło. I wskutek tego boleśnie został zrujnowany mój porządek osobisty. Naruszenie elementarnego porządku osobistego najczęściej jest przeżywane jako poczucie niesprawiedliwości.

Doświadczenie krzywdy wiąże trzy niesłychanie ważne warstwy psychiki człowieka: życie emocjonalne, energię i zdolność do decydowania o sobie oraz rozumienie porządku własnego życia i świata.

http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/137-emocje-i-nastroj/1477-o-poczuciu-krzywdy-osobistej-jerzy-mellibruda.html

Platne ankiety

Od jakiegos czasu wypelniam sobie ankiety netowe, za ktore dostane za jakis okres czasu pieniadze 🙂 Najpierw musze uzbierac odpowiednia ilosc punktow lub konkretna sume za te ankiety. Bo musi byc uzbierane sto zlotych badz tysiac punktow, zeby mogli mi wyplacic stowke 🙂 Najwiecej mam uzbieranych 300 iles punktow na jednej stronce z tymi ankietami 🙂 Nie moge sie doczekac, az sie uzbiera odpowiednia ilosc tych punktow lub odpowiednia suma, zeby mi wyplacili, bedzie to dodatkowa stowka do mojej miesiecznej kasy ^^ Polecam Wam te ankiety, mozna sobie siedziec wygodnie w fotelu przed kompem i zarabiac nieco kaski, nie wysilajac sie 🙂

A to te stronki z ankietami, na ktorych jestem:

http://www.swiatopinii.pl

http://www.jtnpanel.com

http://www.mobrog.com

http://www.cenneopinie.pl

Polecane seriale, kreskowki oraz filmy cz. 1

Pierwszym serialem, ktory Wam polece, bedzie Dwie Splukane Dziewczyny. To serial komediowy, bardzo go polubilam 🙂 Jest o dwoch dziewczynach, ktore poznaly sie w pracy, jedna nie miala gdzie mieszkac, wiec druga zaproponowala jej, zeby mieszkala u niej. Spodobal mi sie, jest fajny 🙂

Serial juz polecilam, to teraz kreskowka 🙂 Niektorzy pewnie ja znaja z dziecinstwa, ale pewno nie wszyscy. Mowa o Witch 🙂 Bajka ta jest o pieciu dziewczynach, ktore poznaja sie w szkole. Szybko po tym odkrywaja, ze maja zdolnosci panowania nad zywiolami, i musza walczyc ze zlymi postaciami z innego swiata. Jedna z moich ulubionych kreskowek z dziecinstwa 🙂

A teraz kolej na polecany film 🙂 Bedzie nim Wymarzony Luzer. Film Disneyowy, ktory bardzo lubie i co jakis czas ogladam go sobie kolejny raz 🙂 Jest o tym, jak pewien chlopak chcac nagrac film na szkolny konkurs, wybiera na temat filmu popularnosc. Postanawia nagrywac go o szkolnej dziewczynie, ktora jest wlasnie popularna. Podczas krecenia go chlopak odkrywa, ze ta dziewczyna wcale nie jest taka, jaka sie prezentuje. Bardzo ciekawy film, mowiacy o tym, ze pozory moga mylic.

Dobry patent na ograniczanie palenia

Niedawno jedna osoba podpowiedziala mi jedna dobra wskazowke, aby ograniczanie palenia bylo latwiejsze. A mianowicie kupowanie szarych, slabszych papierosow zamiast niebieskich badz czerwonych. W ten sposob do pluc dostaje sie mniej szkodliwych substancji w papierosie oraz organizm ma mniej nikotyny w sobie po takim szlugu. Organizm po jakims czasie sie do tego przywyka. Warto wiec zamienic kiepy na slabsze, bo w ten sposob organizm przyzwyczai sie do mniejszych dawek, co jest rownoznaczne z tym, jakbyscie palili o polowe mniej. Nie wolno jednak palic ich wiecej, niz zwykle palicie papierosow w ciagu dnia, bo wtedy na nic to sie nie zda. Wiec dobrym sposobem jest to, co opisalam, bo zawsze to jest jakis patent. Ja wlasnie zaczelam go od dzisiaj, i polecam go Wam 🙂

Milosc silniejsza, niz smierc (artykul paranormalny)

Gdy tworzy się miłosna więź na poziomie duchowym pomiędzy dwojgiem ludzi, połączenie to jest niezwykle silne. Ta więź wykracza poza ślubny welon i przetrwa granice narzucone przez śmierć ludzkiego ciała. Z tysięcy historii, ta, którą za chwilę przeczytasz, wyjątkowo utkwiła w moim umyśle.

Pewnej piątkowej nocy prowadziłem warsztat w North Hollywood w Kalifornii. Przed jego rozpoczęciem wszedłem do sąsiedniego pokoju, by się przygotować. Rzadko kiedy duchy niepokoją mnie przed rozpoczęciem seansu, lecz czasami ma to miejsce. Tak było i teraz. Nagle usłyszałem kobietę mówiącą: „Proszę, pomóż mojemu Frankiemu. Zgubił swą drogę”. Wysłałem myśl do tego żeńskiego ducha, by podał mi swoje imię. „Karen” – padła odpowiedź. Karen uświadomiła mi, że jest żoną Frankiego. Często trzymam podkładkę do pisania, by móc zanotować szczegóły, jakie otrzymam wraz z wypowiedzią ducha. Tego wieczoru nie było inaczej. Zapisałem imiona Frankiego i Karen na mojej podkładce. Powiedziałem Karen, że będę kontynuował rozmowę z nią podczas warsztatu. Wydawało się to być dla niej zadowalającą odpowiedzią, ponieważ pozwoliła mi w spokoju dokończyć przygotowania do seansu.

Godzinę później, gdy zacząłem otrzymywać wiadomości od duchów, usłyszałem, jak Karen powiedziała: „Jestem tutaj. Proszę pomóc mojemu Frankiemu!”. Zapytałem tłum. „Czy jest tu Frankie? Ktoś, kto stracił żonę imieniem Karen?”. Natychmiast człowiek w ostatnim rzędzie ostrożnie podniósł rękę. „Frank to ja. I rzeczywiście straciłem żonę o tym imieniu przed kilku laty”. Wstał wraz z kobietą siedzącą obok. „Jestem siostrą Karen, mam na imię Ann”, powiedziała jego towarzyszka. Zobaczyłem, jak Karen pojawiła się obok Franka. Miała długie brązowe włosy, a jej skóra wyglądała na niezwykle miękką. Karen nosiła długą, biało-różową suknię. Co ciekawe, odrywała jeden po drugim płatki białej róży, którą trzymała. Płatki spadały na jej męża. Jej myśli były bardzo intensywne. „Frank, Twoja żona chce byś wiedział, że ona widzi Cię przez cały czas i jest zawsze z Tobą.

Ona wspomina miejsce o nazwie Moonshine. Znasz je?”. „Tak”, odpowiedział. Wyglądał na zaskoczonego, że znam tę nazwę „Spotkaliśmy się tam po raz pierwszy”. „Ona mówi mi, że zwykłeś chadzać tam na tańce z przyjaciółmi”. „W trakcie studiów”, odparł. „To tam się poznaliśmy. Jej, to jest niesamowite!”. Frank był oszołomiony zaistniałą sytuacją. Wydawała mu się ona być mocno surrealistycznym doświadczeniem. „Ona mówi, że jesteś i zawsze byłeś dżentelmenem. Wspomina też imię Crunch lub Cruncher. Czy to Ci coś mówi?”. Ann podniosła dłoń do ust w reakcji na słowa, które właśnie wypowiedziałem. Frank kontynuował: „Tak, w noc, gdy się poznaliśmy był tam też lokalny chłopak imieniem Cruncher. Był nieźle wstawiony i mocno dawał się Karen we znaki. Przesadzał i postanowiłem z tym skończyć”. Dodałem szybko: „Karen mówi, że tak właśnie zrobiłeś”. „Taaak. Rozbiłem butelkę od piwa na jego głowie, a później zjawiła się policja i go zabrała”. Tłum się zaśmiał. „Karen pokazuje teraz, jak stoi za Tobą, podczas gdy Ty siedzisz na metalowym krzesełku na zapleczu”. „Zgadza się. Często tam przesiadywałem. Jej, to jest niewiarygodne”. „Kiwa palcem i powtarza: Sam wiesz lepiej”. „Rozumiem. Co rano i co wieczór chodziłem tam, by zapalić papierosa”. Publiczność westchnęła, poznawszy ten drobny sekret. „Ona mówi, że jest w stanie usłyszeć każdą Twą myśl i osuszyć wszystkie łzy”. Na te słowa Frank rozpłakał się. „Ona była całym moim życiem. Była dla mnie wszystkim”. „Tak, zupełnie jak Ty dla niej”, odparłem.”Ona stara się pomóc Ci w powrocie do życia, ale nie jest jej łatwo nakłonić Cię do spojrzenia w przyszłość. Utkwiłeś we wspomnieniach i nie chcesz się ruszyć choćby o krok. W Twoim sercu nie ma miejsca dla nikogo ani niczego nowego. Ona chce, byś wiedział, że dałeś jej życie”. „Nieprawda. Ja je zabrałem. Powinienem był tam dla niej być. W domu powinny być lekarstwa w momencie, gdy ich potrzebowała”. W tym momencie Frank zaczął się rozklejać, a Ann próbowała go pocieszyć, obejmując go. „Ona mówi, że nadejdzie dzień, gdy pokochasz kolejną kobietę”.

„Nigdy nie kochałem i nie pokocham nikogo poza Karen. Moje serce zostało złamane. Umarło wraz z Karen”. Zgromadzona publiczność wyraźnie współczuła temu mężczyźnie. Frank wywołał reakcję, którą miałem okazję oglądać już setki razy wcześniej. Gdy opuszczona osoba słyszy, że mogłaby na nowo kochać, pierwszym odruchem jest często zaprzeczenie. „Nie, nigdy nie pokocham kogokolwiek innego”. Moim zadaniem jest jednak przekazywanie wiadomości, a nie zmuszanie kogoś do uwierzenia w nią. „To nie wszystko. Miłość ma nieograniczone zasoby”, odparłem. „Ona mówi, że się obawiasz. Przeżywasz swe życie w strachu”. Frank wpatrywał się we mnie. „Nie chcę skrzywdzić nikogo więcej”. W tym momencie wtrąciła się siostra Karen. „On już nawet nie wychodzi z domu. Od ponad dwóch lat nie wyszedł na zewnątrz. To szaleństwo!”. Wtedy Karen przekazała mi kolejną myśl. „Wiesz, kim jest Marcie?”. Frank spuścił wzrok. „Nie. Nie mam pojęcia, o kim mówisz”. „Czy Karen była dla niej niemiła? Mówi, że zdarzyło się to wiele lat temu. Nie powinna była zachować się tak źle. Chce to jej przekazać. Czuje, że musi to zrobić”. „Nie znam żadnej Marcie”. Siostra Karen szepnęła do Franka. „Czy to przypadkiem nie ktoś z czasów uczelni?”, zapytała. Coś do siebie powiedzieli, po czym ponownie zwrócili się w moim kierunku. „Karen życzy sobie, byś udał się do Moonshine i zatańczył dla niej. Obiecuje Ci, że miło spędzisz czas”. „Już nie wychodzę na miasto”, odparł Frank. „Karen błaga, byś poszedł przez wzgląd na nią. Obiecuje, że to wyjście odmieni Twoje życie. Jest bardzo stanowcza. Mówi, że masz świadomość, że jeśli już czegoś zapragnęła, to to otrzymywała”. „Żebyś wiedział!”, wykrzyknął z uśmiechem. „Niech Ci będzie”, zgodził się. „Zrobię to przez wzgląd na Karen”. Zaraz po tym utraciłem kontakt z duchem.

Kilka miesięcy później mój asystent przyniósł mi pocztę. Pośród listów było coś, co wyglądało na zaproszenie. Otworzyłem je i moim oczom ukazał się list:”Drogi Jamesie, chciałbym Ci podziękować za zwrócenie mi mojego życia. Nigdy nie sądziłbym, że jest to możliwe i nie osiągnąłbym tego, gdyby nie doświadczenie z tamtego pamiętnego wieczoru. Kilka tygodni zabrało mi przemyślenie tego, co wtedy mi powiedziałeś, ale w końcu wybrałem się do Klubu Moonshine. Spotkałem tam Marcie, koleżankę ze studiów. Jak ją zobaczyłem, coś drgnęło w moim sercu. Zupełnie o niej nie pamiętałem, aż do tego momentu. Wiem, że to ta Marcie, o której mówiła Karen. Dołączam zaproszenie na ślub i mam nadzieję, że zgodzisz się zaszczycić nas swoją obecnością. Najlepsze życzenia, Frank”. Spojrzałem na zaproszenie wycięte w kształcie serca. Gdy je otworzyłem, przeczytałem: „Moje serce znów jest całe dołącz do Marcie i Franka podczas celebrowania niewyczerpanych zasobów miłości”.

Strach doświadcza ludzi na różne sposoby. Może nas unieruchomić, tak jak zrobił z Frankiem. Spycha nas do miejsca, w którym życie wydaje się niezwykle trudnym wyzwaniem. Wszystko, co robimy jest przesłonięte przez ograniczenia i zniechęcenie powodowane strachem. Za ścianą tego uczucia nie jesteśmy w stanie odnaleźć tego, czego powinniśmy tak naprawdę szukać. Tak jak w przypadku Franka, który nie był wstanie wykonać choćby jednego kroku do przodu dopóty, dopóki Karen nie otoczyła go miłością. Z miłością jego żony, w duchu, był zdolny do odnalezienia większej ilości miłości i szczęścia na Ziemi.

Fragment pochodzi z książki „Niedokończone sprawy. Czego śmierć może nas nauczyć o życiu” Jamesa Van Praagha
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii

https://facet.onet.pl/strefa-tajemnic/milosc-silniejsza-niz-smierc/qxljv8d

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij